Wystawa samochodów

niedziela, 22 Mar 2015 @ 17:39

Już po raz 40 odbyła się ta wystawa. Tradycyjnie wiosną zastawiają pięknie lśniące i wypucowane autka nasze ulice w centrum.
25 regionalnych salonów samochodowych, 34 marki, 280 modeli – to nieźle brzmi.
Organizatorzy oczekiwali 45 tysięcy gości.
Było znów wiele nowości, niektóre nawet bardzo fajne. Dla każdego coś według potrzeby, zainteresowania, kieszeni, duże, małe, drogie, tanie, na benzynę, ropę i prąd. Nawet takie do popatrzenia, dotknięcia i pomarzenia, jak Maserati za 89 999 Euro.
Tu i tam potencjalni klienci wymieniali informacje z handlarzami.
Ciekawy jest też zawsze kąt z oldtimerami.

Pogoda niestety nie utrzymała wiosennych temperatur z ostatniego tygodnia, ale było sucho i popołudniu nawet słonecznie. Więc przedpołudniem było dość pusto, ale później ulice się porządnie zatłoczyły.

Organizatorzy tej wystawy przygotowali nam jeszcze specjalny cukierek.
Nowy autobus fanów Sebastiana Vettela został oficjalnie odsłonięty.
Sam pomysł zrobić to na wystawie – uważam za bardzo udany i pasujący.
Amerykański autobus szkolny został przez handlarza Audi i VW – gdzie powstał i skupia się ten klub – przelakierowany z poprzedniego niebieskiego Red Bull na aktualny Ferrari czerwony.
Bo w Heppenheim panuje teraz czerwień.
Trzeba przyznać, że chłopaki zadali sobie niemały trud i osiągnęli super efekt!
A my mogliśmy zobaczyć autobus i wejść i usiąść. Dla większości z nas drugiej takie możliwości nie będzie.

Kategorie: Coroczne imprezy | Komentarz (0)

Szpital psychiatryczny

czwartek, 1 Sty 2015 @ 15:50


Lekko na brzegu miasta, w kierunku Heidelbergu, poniżej winnic, otoczony murem, stoi duży kompleks starych budynków – to dawny szpital psychiatryczny.

Kompleks pochodzi z 1866 roku i został 2014 ostatecznie opuszczony.

Nowy szpital psychiatryczny stoi w sąsiedztwie naszego szpitala ogólnego i w tym roku całkowicie przejął pracę (przeniesienie trwało 2 lata, w kilku etapach).
Tu powstaną w przyszłości mieszkania.
Ale długi czas nic nie było wiadomo, co będzie dalej z budynkami.  Cały kompleks jest pod ochroną zabytków, więc wiadome było tylko, że zostanie zachowany. Ale na co?
[czytaj dalej…]

Kategorie: Ciekawostki i sensacje | Komentarz (0)

Komet Czurjomow–Gerasimienko

sobota, 15 Lis 2014 @ 11:57

Starkenburger Echo - 14.11.2014Każdy z nas zna nazwę komety 67P Czurjomow –Gerasimienko.

Przecież aktualnie mówi się o niej we wszystkich mediach świata. Sonda Rosetta leciała 10 lat do komety, by teraz odstrzelić lądownik – laboratorium Philae.

Odkrywcami komety są Klim Czuriomow i Swietlana Gierasimienko.

Co to ma wspólnego z Heppenheim. Ha!! Dużo!

W czwartek, 13.11. 14  był Klim Czuriomow wraz z wnuczkä u nas. Astronom był w Darmstadt w Europejskiej Organizacji Kosmosu ESA i odwiedził przy tej okazji nasze obserwatorium. Akurat tego dnia, kiedy Philae wylądował na komecie.
Na koniec pobytu jadł kolację w restauracji “Zum Reitstall” – a to nasza ulubiona.

Ciekawe co szef lokalu nam opowie, jak się zobaczymy następnym razem? Mamy nadzieję, że zrobili pamiątkowe zdjęcie i zawieszą na ścianie, jak to robią inne lokale z ważnymi gośćmi.
Bo kiedyś będzie w galerii również nasze zdjęcie po tytułem: „Najfajniejsi stali goście, którzy zawsze jedli sznycel i pizzę Margeritę”. Haha.

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Niebo i ziemia | Komentarz (0)

Tornado

środa, 13 Sie 2014 @ 18:55

Marktplatz (FOTO: JOCHEN BERTSCH)W niedziele przeszedł przez naszą okolice silny szturm. 70 km dalej była mowa nawet o tornado.
Krótko przedtem siedzieliśmy w salonie, taras otwarty, ciepło…
I nagle się ściemniło, wiatr ruszył, deszczy lunął taka ilością wody, że następnego domu (20 metrów) nie było widać.
Okna zamknąć! Drzwi!
Jurek chciał zamknąć okno, ale podmuch prawie go wraz z oknem wgniótł do pokoju. Musiał silą przycisnąć. To samo mnie się zdarzyło z innym oknem.
A przy innym otworzyła się pod oknem kałuża wody – deszcz się wlał do środka przez… zamknięte okno. Ręczniki!
Po paru minutach wszystko minęło.
Naokoło domu wszystko zasypane liśćmi, gałęziami, gruszkami (drzewo stoi ok 15 metrów dalej), winogrona się kulają, krzaki leżą płasko jak naleśniki…
Straż pożarna już ruszyła.

(Zdjęcia – kolega z pracy)

Dopiero w poniedziałek można było zobaczyć jakie szkody powstały: drzewa wykorzenione, tu i tam obcięte pnie i konary na kupce, w salonie samochodowym uniosło plandekę ze stelażem i rzuciło na nowe samochody (straty 8 samochodów), stare drzewo migdałowe w winnicach przewrócone. Ale winogrona nie zostały zniszczone. Nawet przewrócone nagrobki.
Wszyscy rozmawiali o wichurze.

W poniedziałek byliśmy do wieczora bez cyfrowej TV, internetu, telefonu. My możemy oglądać TV w kuchni. U pacjenta dostałam wiadro strząśniętych jabłek – jeszcze nie dojrzale, ale pokombinowałam smakowo i zaprawiłam, oglądając jakiś program. Potem poprasowałam, sprzatnelam. Wokół domu już zaraz po pracy zmiotłam, kilka szufelek liści i śmieci. Jeszcze można by zrobić podatek. Jakoś trzeba czas bez techniki sensownie spędzić.

Info z gazety „Starkenburger Echo”: staż pożarna musiała ponad 100 razy interweniować, 3 linie kolejowe były zamknięte, wiele strat materialnych, żadnych wśród ludzi i zwierząt. Zdjęcie w rogu z gazety pokazuje lokal na rynku na starówce – stoły, fotele, nakrycia – wszystko potłuczone. Ludzie uciekali w popłochu do środka, pozostawiając wszystko przy stolach.

Kategorie: Niebo i ziemia | Komentarz (0)

Kamieniołomy Röhrig

poniedziałek, 28 Lip 2014 @ 19:00

Każdy w mieście zna kamieniołomy – zakłady granitu Röhrig.
My często chodziliśmy lasem  górą nad kamieniołomem. Stamtąd można też trochę zajrzeć w wyłom. 
27.07.14 firma obchodziła 50-lecie, co powiązała z dniem otwartych drzwi.
Röhrig zatrudnia 80 osób. Z wyłomu wydobywa się różne gatunki skał, m.in granit.
Na obrzeżach powstają naturalne stawy, gdzie zadomawiają się gady, płazy i ptaki, oraz różne rośliny.  Koło Ochrony Natury ceni sobie bliską współpracę z firmą. W razie potrzeby staw się  pogłębia, czy dolewa wody – bez żadnych procedur.
Röhrig pomaga tez wielu  innym lokalnym związkom i  zjednoczeniom. 2-3 lata temu zakupił duży dom na brzegu miasta, który po remoncie służy jako siedziba i miejsce spotkań dla tych grup.

Wczoraj była piękna pogoda, jak zamówiona na taką imprezę. Więc my też pojechaliśmy.
Auto odstawiliśmy na górze. Firma zorganizowała duży parking na polu i transport w dół. Ale my poszliśmy pieszo do zakładów. Ok. może później weźmiemy busik.
Już o 11:30 teren był pełen gości. Ludzie chcieli obejrzeć zakład, zebrać informacje o różnych naturalnych materiałach budowlanych, zabawić się, obejrzeć akcje i pokazy, napić się, najeść i spotkać ze znajomymi.
Od pracownika dowiedzieliśmy się, że oczekiwano optymistycznie 7000 ludzi. Ale już w południe liczba przekraczała 10 000. A gazeta pisała potem o 15 0000. Super! Co za udane święto.

Lokalne związki przejęły muzykę, pokazy i gastronomie. Za to zysk ze sprzedaży poszedł do ich kas.

M.in. obejrzeliśmy ciekawy pokaz trialshow – na motocyklach, młodzież zaprezentowała swoje umiejętności na skalach i kamieniach. Ale największą sympatię zebrała najmłodsza uczestniczka, 3-letnia dziewczynka.
Maszyny, koparki pokazały pracę przy łamaniu skał.
W namiocie były informacje o detonacjach, materiałach, ochronie natury. Do tego fajne praktyczne prezenty.
Obok można było obejrzeć stalą wystawę naturalnych kamieni do ogrodu, skalników, czy murów.
Nostalgiczny autobus woził ciekawych w głąb kamieniołomu. Jazda trwałą 15 minut, ale na to trzeba było stanąć w kolejce. I stać… i stać… A słońce piekło…
Co tam, następny bus dla nas. Jo!!! przed nami był koniec. Więc następny – ale za to jako pierwsi i wybierzemy sobie miejsca, z przodu, żeby były faje zdjęcia.
Dla dzieci była kolorowa ciuchcia na małą turę po zakładzie.
Kto chciał mógł też przeżyć dachowanie samochodem. Nawet moment miałam ochotę, ale potem widziałam z jaką miną wysiadali poprzednicy i… mi się odechciało.

Najedliśmy się, napiliśmy, dużo widzieliśmy, opaliliśmy się – no to wracamy do domu. Ale pod górkę busem!

Kategorie: Co nowego u nas?, Niebo i ziemia | Komentarz (0)

Wąwóz Małgorzaty

poniedziałek, 16 Cze 2014 @ 17:52

Niedaleko od nas, godzinkę jazdy przez piękny krajobraz w głąb Odenwaldu, aż do Neckargerach (k. Heidelbergu) – jest Wąwóz Małgorzaty (Margarethenschlucht).
Już dawno zezuję w tym kierunku, ale jak to czasem jest: za daleeeko, nie dziiiiiś…

Nareszcie ruszyliśmy, prawie spontanicznie. Godzina jazdy minęła szybko, tym bardziej, że w te regiony jedziemy rzadko i wszystko było nowe. Góry są wyższe, zbocza bardziej zielone, a droga wzdłuż Neckaru – po prostu urocza.

Wąwóz jest w miasteczku oznakowany, a szlak prowadzi na okrągło, w dół i w górę – i to niemało.
My myśleliśmy, że (mądrze) ustawimy się na górnym parkingu i pójdziemy na dół. Haha – później musieliśmy i tak wracać pod górkę. Ale wąwóz przejść na dół jest na pewno lepsze i łatwiejsze.
Już przy wejściu jest informacja: “Szlak jest niedługi ale też nie łatwy. Należy mieć dobre buty. Najlepiej zabrać tez komórkę”.
Ok… co nas oczekuje?

Najpierw droga przez las – skośna, nad stromym zboczem. Potem przez pola – z dalekim widokiem. I już znaleźliśmy się przy wejściu do wąwozu.
”Oh, idą rodziny z dziećmi, to nie może być tak źle”. No, ale dzieci musza zawsze iść z rodzicami, to nie mówi nic o szlaku (ani o mądrości rodziców).
Spad wynosi 110 metrów wysokości i potok spada wodospadem przez 8 stopni.
Ścieżka jest zawsze zabezpieczona linami i czasem trzeba pokonać duże stopnie skalne i korzenne. Niektóre miejsca przeszliśmy tyłem, bo tak było łatwiej.
Głęboka natura, zielone ściany, mchy, pluskanie potoku – jakby nierealne i tak niedaleko od nas.  
Sceneria, która nie omieszkała by się być w Alpach.

Na koniec wąwozu, przy wyjściu otworzył nam się krajobraz na Neckar, wioskę, Odenwald. Dość długi kawałek idzie się naturalnie ułożoną drogą wzdłuż zbocza wysoko nad Neckarem. Potem już tylko te 100 metrów przez las do góry i wędrówka była skończona. Ok 2 godziny i jutro bóle w mięśniach. Oj…
W drodze powrotnej – kawa w Eberbach z widokiem na Neckar.

Kategorie: W okolicy | Komentarz (0)

Vettelówna

czwartek, 16 Sty 2014 @ 19:53

No i mamy nowość wyścigową.
Suuuuuummmmm, bruuuuummmmmm, w zawrotnym tempie Formuły 1, stał się Sebastian Vettel w niedzielę 12.01.14 tatą małej córeczki.
Co za niespodzianka, wiadomość o ciąży poszła w mediach dopiero w grudniu. Długo trzymali w tajemnicy i nic nie zdradzili, w którym miesiącu.
Stąd dziś wielkie zdziwienie na wiadomość o narodzinach. Nawet w Heppenheim nie było żadnej plotki, że już coś jest.
Trzeba przyznać z uznaniem, że potrafią swoje życie prywatne utrzymać dla siebie.
Mało wiemy: że mieszkają w Szwajcarii w Ellighausen w wyremontowanym młynie. Ze jego partnerka Hanna Sprater też jest z Hp, byli razem w szkole, znają się 7 lat.
Sebastian nie wozi jej ze sobą, rzadko widać ich razem.
Pamiętam przed paru laty, jak Vettel był chyba 1. raz mistrzem, to był w programie Stern u Güntera Jaucha. Jauch spytał, dlaczego nie ma przyjaciółki z nim? Na to Sebastian z uśmiechem: „Panie Jauch, pan przecież też nie zabiera żony do pracy”.

Foto: DPA

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarz (0)

Betonowe nowości

niedziela, 17 Lis 2013 @ 12:59

Ostatnie tygodnie jeżdżę o obserwuję budowlane miejsca w mieście.
Od pół roku jeździmy pod koleją jednostronnie, bo połowa ulicy jest remontowana. Podobno jest to wielki remont, taki od zera. No, rzeczywiście widzieliśmy, jak głęboko zdarli powierzchnię, zrobili nowe ściany, kable…
Ojej, same cuda. No, muszą być chyba cuda, bo połowa budowy trwa już miesiące. Teraz oddano gotową stronę i przejęto drugą – ta ma być gotowa już w kwietniu 14.
Nikt nie rozumie, co tam tak długo trwa. Dalej jeździmy jednostronnie.
Ale już coś widać. Droga jest czysta, jasna… Ciekawe kiedy pierwszemu artyście puszkowemu będzie przeszkadzać i będzie się czuł zobowiązany ten stan zmienić.

Drugie miejsce mijam kilka razy dziennie. Na narożnym areale otoczonym wieloma kasztanami zbudowano parę ładnych 3 piętrowych domów. Są już zagospodarowane i zamieszkałe. Nawet przyjemne mieszkania – byłam już w jednym.
Teraz budowane są ostatnie dwa domy do ulicy. I tu moje myśli. Przed tym budynkiem rośnie 9 starych kasztanowców i to tak blisko, ze mieszkańcy będą jesienią kasztany rwać z balkonów. Latem, kiedy będą liście, to nigdy nie dojdzie żaden promień słońca do pokoju, a prawdopodobnie nawet żadna dzienna jasność. Myślę, że ci ludzie będą jedynymi w mieście, którzy będą się cieszyli na gołą zimę.
Nie należę do ludzi wołających „ratujcie drzewa!” – czasem drzewa trzeba „przesadzić” (każde wycięte musi być zastąpione nowym), żeby ludzie mogli żyć. Ale tu się dziwię: jeżeli mają być wycięte niektóre pnie, to czemu nie zrobili tego zaraz, w czasie budowy? A jeżeli mają zostać, to kto tak planował? i kiedy będą pierwsze depresyjne skargi i jednak piła pójdzie w ruch???

Kategorie: Co nowego u nas? | Komentarz (0)

Willa Kappeleck

niedziela, 6 Paź 2013 @ 6:18

Sebastian Vettel nie mieszka już w Heppenheim. Żyje w Szwajcarii.
Niektórym się to nie podoba – podobno, żeby zaoszczędzić podatki. Ja mówię: że dlatego, iż chce spokojnie żyć. Co do podatków, to nie robi nic nielegalnego, tylko to, na co mu pozwala niemieckie prawo. Gdybyśmy my mieli tyle milionów, co on, to też byśmy może to zrobili, ale z nami nawet by nie rozmawiali w Szwajcarii, prawda? Więc do krytyków: zazdrość??
Ale tu chcę pisać o czymś innym.
Sebastian kupił w 2011 r. starą willę w Heppenheim. Czy będzie w niej mieszkał? Raczej nie, ale może będzie przebywał w czasie pobytów u nas. Przecież przyjeżdża do rodziców, a jest duży chłopak (i bogaty), więc nie musi mieszkać w swoim dawnym pokoju, albo w gościnnym.
Poza tym jego partnerka też jest z Heppenheim i przyjeżdża do domu.
A może tylko lokuje pieniądze i willa będzie wynajęta? Takie pogłoski też już słyszałam. Nawet cena już padła – 6000 Euro – no… w to trochę mi się wątpi…
Willa Iser z 1905 r. – znana bardziej pod nazwą Kappeleck – jest historyczna i należy do spadku działalności architekta Heinricha Metzendorf, który zasłużył się w regionie wieloma budynkami.
Stoi na ulicy Meriana na Maiberg. Maiberg to „wyższa” dzielnica, nie tylko dosłownie, bo ulice leżą praktyczne najwyższej w Heppenheim, ale i ze względu na wyższe sumy na kontach właścicieli domów.
Willa Kappeleck ma duży ogród/park i piękny widok na zamek.
Pierwszym właścicielem był wynalazca Fritz Oswald, który zgłosił kilka patentów w zakresie techniki samochodowej. M.in. „negativer Lenkrollradius” = automatyczne wyrównanie kierunku jazdy, w przypadku nierównej siły hamowania kół (tak sobie to przetłumaczyliśmy).
W 1967 willa przeszła w ręce rodziny Iser, regionalnego producenta dzianiny, z własnymi sklepami w Ludwigshafen, Worms i Mannheim. Na Maiberg był również magazyn.
Zanim budynek będzie mógł być zamieszkany, musi być jeszcze remontowany. Na razie widać czasem na podwórku złożone rzeczy, deski, materiał, śmieci. No i budka Dixi świadczy o fizjologicznych potrzebach znajdujących się tam ludzi.
Coś się dzieje.
Resztę pokaże czas.

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarze (1)

Public viewing – Sebastian Vettel

sobota, 5 Paź 2013 @ 9:59

Heppenheim - November 2011Od kiedy Sebastian Vettel jeździ w Formule 1 i wygrywa, mamy w Heppenheim pierwszy oficjalny Fanclub Sebatiana.
Do organizatorów należy salon Audi i Volkswagena Goss – gdzie odbywały się dotąd wielokrotnie Public viewing. Część warsztatu – lakierownia tzw „Lacktempel” służyła za lokal dla setek widzów, reszta oglądała wyścig na ekranie na zewnątrz. Była to popularna impreza i należała tradycyjnie do wyścigów.
Znany nam już z niedawnej historii zburzenia nielegalnego zamku – jeszcze nie zapomnieliśmy – urzędnik Sch. podpada nam znów niemiło.
Aktualnie odbywają się dyskusje o zakazie publicznej imprezy w Lacktempel – z powodu braku ochrony bezpieczeństwa, środków przeciwpożarowych, dróg ewakuacyjnych, i.t.d. Chociaż organizatorzy mogą się wykazać spełnieniem wymagań (opróżnienie hali, sanitariusze, ochrona porządkowa i przeciwpożarowa), a burmistrz i pierwszy urzędnik miasta (obaj CDU) siedzieli zawsze w pierwszym rzędzie.
Rozumiemy, że bezpieczeństwo idzie w pierwszej linii – bo jakby się coś wydarzyło, to krzyk byłby wielki.
Ale…
Rozważano namiot na Europaplatz, miasto nawet by go postawiło… Chociaż, jak wspomnieć Public viewing w amfiteatrze, to klub musiał za wynajęcie miastu zapłacić, dlatego płaciliśmy wstęp 5 euro. Ale coś im nie gra z wiatrami (???).
Dziś czytamy w gazecie, że „public viewing pozostanie w Heppenheim”. Halo!!!!!????? co to ma znaczyć???
Nie do pomyślenia, ale rzeczywiście ważni ludzie myśleli o przeniesieniu imprezy do Bensheim albo Lorsch.
To jest NASZ Sebastian!! Nie z Bensheim i nie z Lorsch!! Ale by był śmiech na cały region. Następny tytuł gdzieś: „Heppenheim nie potrafi rozwiązać oglądania wyścigu Vettela”.
Podchodzi zła myśl, że tu chodzi bardziej o polityczne rozgrywki: ważna wpływowa osoba z klubu jest w FDP, a urzędnik Sch. jest ważny u Zielonych… No, ale to tylko taka zbereźna myśl mieszkańców i fanów. Chociaż prasa pisze otwarcie o przynależności do partii.
Zobaczymy jak rozwiążą sprawę. Jeszcze mają trochę czasu do ostatecznego wyścigu.
Ale uwaga! błędnej decyzji mieszkańcy nie zapomną!!! To jest NASZ Sebastian.

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarz (0)