Karnawał

niedziela, 12 lut 2012 @ 18:19

Heppenheim drży w karnawałowej gorączce.
Wszędzie są tzw. posiedzenia – spotkania z występami, skeczami, muzyką. Ludzie się przebierają, malują, wszystko (no…prawie) jest dozwolone.
Heppenheim ma Związek Karnawałowy, który organizuje swoje posiedzenia, korowód uliczny i Poniedziałkowy Bal przebierańców.
Potem tylko dojść do siebie.. i już środa popielcowa i koniec zabaw.
Jest wiele dobrych imprez, ale jedna z najlepszych są posiedzenia Frauenfastnacht ze Związku Kobiet Katolickich.
O bilety trudno, ale w tym roku koleżanka załapała się na dwa. No i uzupełniłyśmy pełną salę o nasze dwie damskie wesołe osóbki. Że damskie – to decydujące, bo te imprezy są od kobiet dla kobiet. Mężczyźni nie mają wstępu. Z kilkoma wyjątkami: szef lokalu, komitet karnawałowy (który przychodzi pozdrawiać każde zabawy). I tradycyjnie… świątobliwe głowy służby bożej.
Trójca kościelna (z katedry St. Peter), ksiądz, kapelan i diakon odstawili nam muzyczny niezapomniany numer, który mój krótki film może choćby trochę oddać. Ksiądz wykazał się aktorskim talentem również w drugim występie, jako laureat Oscara. Kończąc nie omieszkał wersami przypomnieć o karnawałowej mszy niedzielnej przed pójściem na korowód. Co dla polskich czytelników jest nie do pojęcia: na tą mszę schodzą się przebierańcy, a kazanie wygłoszone jest w formie rymowanej przemowy karnawałowej. I nie traci się wcale powagi sytuacji, przecież karnawał pochodzi z religii i związany jest absolutnie z terminami religijnymi (post, Wielkanoc).
http://www.hepprumer.de/mediahp/2012/02/Fastnacht/P2090034.flv
Pięć godzin zabawiano nas niezaprzeczalnie wspaniałym programem. Związek ma 5 takich wieczorów, sala na 300 osób jest zawsze wyprzedana do ostatniego miejsca.
Może uda nam się w przyszłym roku też dostać bilety.

Zarząd posiedzeniaKomitet karnawałowySiedem razy NanaZ historii HeppenheimuDuchowna trójcaKsiądz jako laureat OscaraBalet

A teraz jeszcze w niedzielę 19.02. korowód karnawałowy i … potem czekamy już tylko na wiosnę.

Kategorie: Coroczne imprezy | Komentarz (0)

Drugi zamek w Heppenheim

czwartek, 9 lut 2012 @ 18:38

Tyle lat mieszkamy w Heppenheim i dotąd znaliśmy tylko jeden zamek Starkenburg. Tak, jak i 25 tysięcy innym mieszkańców.
Ale, jak przed kilkoma dniami nasza gazeta napisała – mamy jeszcze jeden zamek, trochę mniejszy i trochę młodszy i… nielegalny.
W czasie sądowego terminu licytacji gruntu rolnego (winnice) na wzgórzu Hasenberg (Zajęcza Góra), okazało się, że grunt jest zabudowany. Zdziwienie było wielkie, bo urzędnicy podobno przeprowadzili lokalne obejście. I przeoczyli … zamek. Haha.

http://de.hepprumer.de/media/2012/02/SWR_Trutzburg.flv

(film z niem. TV program SWR)

No! to musieliśmy zobaczyć! Poszliśmy na spacer, znaleźliśmy zamek i nasza fascynacja nie miała granic.
Dziś wiemy już prawie wszystko o właścicielu, budowniczym, Rycerzu Zajęczej Góry i okolicznościach.
Pan S., pszczelarz, buduje ten zamek od siedmiu lat. Od początku starał się o urzędowe zezwolenie – miało powstać miejsce dla dzieci, dla spotkań z naturą, dla nauki i zabawy. Miasto nie dało zezwolenia i kazało zburzyć, co już pan S. postawił. Pan S. płacił kary i budował dalej, ma grubą aktę w urzędzie, jednak na miejscu nikt nie interesował się postępem i wzrostem murów.
Rycerz Zajęczej Góry budował dalej – sam – za budulec służył mu gruz z różnych budów. Dziś, na powierzchni 30x 30 metrów stoi zamek, ma wieże, mury, okna, górny zamek i dolny, przedzamcze, most. Na każdym metrze widać pasję i miłość do detalu.
Tylko papieru z urzędowym stemplem brakuje.
Rycerzowi zardzewiała zbroja, osunął się na finansowy brzeg i nie może dalej budować.
Licytacja gruntu ujawniła publicznie egzystencję nielegalnego zamku. Urzędowa maszyneria zaczęła mielić…
Gazety piszą, ludzie piszą do gazety, spacerowicze oglądają, telewizja była. Dziś wie chyba każdy w Heppenheim, że mamy dwa zamki. Na niemieckiej stronie pisaliśmy obszerniej na ten temat, dostaliśmy sporo zainteresowanych komentarzy.
Urząd (nieco ośmieszony) obstaje twardo przy paragrafach: „budowa musi być zniesiona”!!
Ale już jest też głos partyjny z FDP: trzeba szukać możliwości, żeby zamek zalegalizować. Brawo!!
Zburzenie przewyższało by wartość gruntu. Te koszty można by włożyć w kontrolę statyki.
To prawda, że pan S. budował świadomie bez zezwolenia, ale przecież starał się o papier. Urząd poza „nie!” nie zrobił nic.
Pan S. ma pełną sympatię i podziw mieszkańców za włożoną pracę i wytrwałość.
Czekamy z napięciem na dalsze losy zamku.
Jedno jest jasne: tego nie można zburzyć!

 

RATUJMY ZAMEK !!!!

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Co nowego u nas?, Wyczytane w gazecie. | Komentarze (1)

Justus i Julius Liebig

środa, 9 lis 2011 @ 20:46

Przypadkowo trafiłam w internecie na artykuł o toruńskiej fotografii, a właściwie jej 150-letniej historii.
Tu czytam, że jeden z pierwszych zakładów fotograficznych w Toruniu miał Julius Liebig, na Rynku Nowomiejskim 146.
Przeoczyłabym pewnie tą informację, gdyby nie to, że w Heppenheim nazwisko Liebig łączy się z historią.
Justus von Liebig – późniejszy chemik, profesor Uniwersytetu w Giessen i Monachium- rozpoczął swoją karierę w Heppenheim, ucząc się na Starym Rynku za aptekarza. Niestety pociąg do chemii wygrał i młody Justus doświadczał sobie po kryjomu na poddaszu apteki – spowodował wybuch i pożar. Na tym skończyła się jego aptekarska kariera, a nam pozostał historyczny budynek – Apteka Justusa Liebiga i ulica.
Justusa Liebiga zna każdy, nie wiedząc wcale o tym – był wynalazcą kostki bulionowej.
Co ma jedno z drugim? Ano, właśnie – to jest moje pytanie.
Ojciec Justusa, Johann Georg Liebig, miał sklep z artykułami drogeryjnymi i farbami. Tam też Justus załapał bakcyl do chemii. Justus urodził się w 1803 w Darmstadt.
Toruński Julius fotograf miał swój zakład w 1865 roku (drugi artykuł pisze o zamówieniach już przed 1843).
Farby…/fotografia?… – nazwisko?… – czas?…
Interesuje mnie, czy jest połączenie rodzinne tych dwóch osób. Mogliby być nawet braćmi czy kuzynami.
Niestety, wyszperałam już chyba wszystko, co możliwe, ale nie mogę znaleźć bliższych informacji o rodzinie Justusa.
Kto mi może coś podszepnąć?

Czytaj również:
OrbiTorun.pl
Leksykon Fotografów
Wikipedia PL
Wikipedia DE

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Wyczytane w gazecie. | Komentarze (1)

Suzuki

niedziela, 23 paź 2011 @ 11:45

Kto ogląda w niemieckiej TV aktualną sztafetę „Das Supertalent” (= „Mam talent”), ten ma szansę na wygranie samochodu. Wystarczy zadzwonić, zapłacić za rozmowę (to najważniejszy element gry na wygraną), odpowiedzieć na śmieszne proste pytanie i być wylosowanym z tysięcy innych „dzwonników”.
Tym razem do dyspozycji są Suzuki Swift.
Bystre oko wypatrzy, że w reklamie na dzwonienie samochody mają numer HP.
Tak, bo przez wiele lat, od 1976, w Heppenheim był zakład montażowy motorów Suzuki. Przed laty szefowie Suzuki nie dogadali się z szefami miasta w sprawie rozszerzenia i zakład został w 2002 przeniesiony na „wrogie fronty” – 5 km dalej, do Bensheim.
Ale Bensheim należy do okręgu Heppenheim i tam też mają numery HP.
A więc… Heppenheim pozdrawia wszystkich uczestników i widzów programu „Das Supertalent”!!

Kategorie: Ciekawostki i sensacje | Komentarz (0)

Mistrz Świata w domu.

niedziela, 23 paź 2011 @ 10:56

Dwa razy Mistrz Świata – dwa palce wskazujące, symbol Sebastiana. Ciekawi jesteśmy na trzecie zwycięstwo…
(foto DPA)

Wczoraj, 22.10. mieliśmy okazję gościć Sebastiana w Heppenheim.
Wielki spektakl medialny – 300 rozgłośni światowych zajechało (nawet Brazylia i Rosja), wszystkie hotele zajęte.
Na party o 16:00 na Europaplatz oczekiwano 30 000 fanów. Pierwsi szli już przed 14:00, zająć dobre miejsce.
Obok sceny ustawiono duży LED-ekran, żeby wszyscy mogli dobrze widzieć.
Sebastian, jak zawsze – sympatyczny, prostolinijny, skromny. W domu już widział (z okna, albo w TV) masy ludzi i myślał „kto jeszcze będzie, bo przecież tyle ludzi nie przyszło tylko dla niego”. Haha, a jednak!
Pokazano sceny z Heppenheim, filmiki z Sebastianem, prowadzono krótkie rozmowy z fanami. Gdzieś rozdawali „palce”, ale gdzie nie widzieliśmy, więc używaliśmy potem własnych do machania. Co tam, też fajnie.
Grupa „Söhne Mannheims” z Xavier Naidoo śpiewali na nastrój.
Sebastian podjechał o 16:45 swoim bolidem „Kinky Kylie” wyznaczoną drogą i zdążył na tym małym kawałku gdzieś zakręcić parę donatów. Długie rozmowy, pytania, odpowiedzi, poprawny niemiecki i nasz dialekt, minione wyścigi – typowy program.
Sebastian zbierał znów punkty sympatii. I – jak zwykle – podkreślał znaczenie swojego zespołu, bez którego ten sukces nie byłby możliwy.
Team Red Bull wystąpił z własnym pokazem Breckdance. Wow!!! Był też David Coulthard.
Niestety taki nastrój, jak w zeszłym roku (nie do pobicia duet Sebastian i Bülent Ceylan!!) – przyczyną była marna moderacja (z RTL i MTV). Na pocieszenie… jednemu trafił kamyk spod nadjeżdżającego bolida do ust, a drugi wysmarował sobie mocno rączki przy oponie (dłużąca się moderacja zmiany koła w bolidzie na czas między Sebastianem i młodą fanką).
Ooo… tak nam przykro…
Nie podobało nam się, jak zdławiono „Söhne Mannheims” przy zapowiedzi następnej piosenki „jeszcze jedna dla wszystkich rodziców, którzy swoje dzieci…” „nie teraz, na to będzie potem czas”.
To „potem” było trudne do zdefiniowania, bo kiedyś podziękowano Sebastianowi, nas zwołano znów do jublowania. Odnieśliśmy wrażenie, że party się kończy. Słońce zachodziło, chłód nadchodził. Na scenie ucichło, bo nastąpiła owa wymiana kół. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Następne rozmowy z burmistrzem, przejęcie prezentów itd. odbyło się już wobec odchodzących pleców i wolnych miejsc na placu.
Nie wiemy, kiedy był koniec, czy „Söhne Mannheims” jeszcze śpiewali zapowiedziany numer. Około 18:30 też ruszyliśmy w drogę powrotną – a mieliśmy blisko, 10 minutowy spacer.
Sebastian, to nie Twoja wina!
I jak następny raz będziesz – jako trzykrotny Mistrz – to będziemy znów z Tobą triumfować!!!!

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarz (0)

Mistrz Świata

niedziela, 9 paź 2011 @ 17:58

Sebastian Vettel jest najmłodszym podwójnym mistrzem świata Formuły 1.
Wielka radość w Heppenheim. Młodzi i starzy oglądają tu wyścigi – to obowiązek lokalnego patriotyzmu. Był „public viewing” w Autohaus Goss, był karawan samochodowy i klaksony. No trzeba! bo nasz chłopak.
Po ostatnim wyścigu brakowało mu tylko 1 punktu do mistrzostwa, to jest dziesiąte miejsce. Niby nic, a jednak dzisiejsza jazda oczekiwana była z wielkim napięciem. I sam Sebastian też wczoraj powiedział: nie chwalmy dnia przez zmrokiem. No pewnie, mógłby mieć awarię samochodu i wypaść z jazdy. Byłby koniec na dziś i trzeba by czekać na następny wyścig.
Ale wszystko minęło dobrze, Sebastian nie zdobył co prawda pierwszego miejsca – byłoby jeszcze ładniej na schodkach. Ale jest już Mistrzem Świata i to jest najważniejsze!! A sezon ma jeszcze cztery wyścigi – Sebastian może wyprostować nogi, co w bolidzie będzie trochę trudne. Haha.
Sepp ma pełny kalendarz, jednak kiedyś zawita znów do Heppenheim i Klub Fanów na pewno zorganizuje spotkanie.

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarz (0)

Sebastian w Budapeszcie

niedziela, 31 lip 2011 @ 21:56

Cztery i pół tysiąca gości (bo liczby kursują między 4 a 5 tysięcy)zabawiło się dziś na amfiteatrze w Heppenheim, gdzie RTL obchodziło 20-lecie Formuły 1 i live transmitowało wyścig w Budapeszcie. I my też tam byliśmy.
Krótko po 10 przekroczyliśmy wejście, gdzie dostaliśmy od razu niebieskie rękawice z palcem Sebastiana, żebyśmy potem machali.
Nie byliśmy pierwsi, większość dobrych miejsc siedzących już była zajęta, ale znaleźliśmy sobie jeszcze fajne.
Obiecany program miał się zacząć o 12, do tego czasu rozglądaliśmy się, obserwowaliśmy wchodzących ludzi, prace przy kamerach.
Trochę mieliśmy nadzieję, że będzie Bülent Ceylan, ale właściwie nie było żadnego programu. Tylko jeden DJ (nieznany nam, bo nie chodzimy na party z DJ) podpuszczał kilka songów i wprowadzał atmosferę – ok, była dobra.
Potem już byli Niki Lauda i Florian König, prowadzili rozmowy i pierwsze informacje. Ale jak później – tak dla TV – zostali przywiezieni autobusem klubu fanów Sebastiana z rynku do amfiteatru, to się radowaliśmy, jakbyśmy ich pierwszy raz widzieli. Bo to, co widać w telewizji, nie zawsze odpowiada rzeczywistemu przebiegowi – ciekawie jest brać udział „po drugiej stronie”
Transmisję programu oglądaliśmy na megaekranie. Fajnie było nawet siebie widzieć.
RTL pokazało wiele zdjęć z Heppenheim, starówkę, winnice – i trzeba przyznać, że miasto ładnie wygląda w telewizji, takie rozmarzone, nostalgiczne i zapraszające.
Połączenie z Sebastianem, który szykował się do startu, podekscytowało przedwyścigowy nastrój. Pozdrowiliśmy go głośnym jublem i machaliśmy pilnie do kamer niebieskimi palcami.
Wyścig oglądany w public viewing z kilku tysiącami innych kibiców, to emocjonalne przeżycie. Tak intensywnie jeszcze nigdy nie oglądałam żadnego wyścigu. Kiedy Hamilton stracił swoją pozycję, na konto Sebastiana – rozległ się wielki okrzyk radości. Nowa szansa.
No i … my oglądaliśmy wyścig bez reklamy, bo w przerwach przełączali bezpośrednio do Budapesztu. Ha!
Przyznajemy, że bardzo byśmy się cieszyli z pierwszego miejsca, ale drugie też jest OK. Byle tak dalej!!!
Heppenheim jest zadowolone.
Zaprezentowana została nam nowa kreacja kulinarna – „Vettelheimer” – to kiełbaska z grilla z Red Bullem. Czy smakuje? Nie wiemy, ale Niki Lauda jadł i był zadowolony.
A Fiestę wygrał na koniec pan z Bensheim. Ale mieszka z zadowoleniem w Heppenheim – no, to jest OK.
Tak długo, 7 godzin, chyba jeszcze nigdy nie byliśmy w amfiteatrze, ale czas minął szybko. I chociaz nie było programu, jaki oczekiwaliśmy po obiecywanej „niespodziance”, to żadna minuta nie była nudna.

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarz (0)

RTL i Sebastian

niedziela, 17 lip 2011 @ 17:58

31 lipca oczekuje nas spora impreza.
Rozgłośnia RTL obchodzi 20-lecie przekazu wyścigów Formuły 1. I gdzie lepiej zrobić jubileuszową imprezę, jak nie w mieście Sebastiana Vettela?
Tego dnia będzie na całą Europę z naszego amfiteatru komentowany live wyścig z Budapesztu, kompletny team RTL przybędzie, a moderację przejmą jak zwykle Niki Lauda i Florian König.
Ma to być publing-viewing trochę innej kategorii niż dotychczasowe. Dla miejscowych uczestników będzie Megamonitor i sześć kamer będzie transmitować do telewizji zabawę w amfiteatrze. Wyścig (o 14:00) poprzedzi program od 12:00 – jeszcze nam nie znany.
Bilety są już w sprzedaży. Jest ich 6000 i każdy bierze udział w losowaniu samochodu.
I my już je mamy!
Kiedy w piątek (pierwszy dzień sprzedaży) weszłam do biura turystyki, pani od razu wstała od biurka:
„Pani chce na pewno bilety na RTL”
„Tak, a mam stempel na czole?”
„Każdy go dziś ma, kto tu wchodzi”.
Teraz już tylko dobrą pogodę, wygraną Sebastiana i odrobinę szczęścia na trafny los!!

Kategorie: Sebastian Vettel | Komentarz (0)

Pokrzywa i lody.

niedziela, 17 lip 2011 @ 13:21


Skok za granicę Hesji, w Badeni Wirtembergii, 10 km od nas, w Hemsbach jest kino „Brennessel” (= pokrzywa).
Jest to stare małe kino, ma dwie salki, na 60-100 osób. Wygodne fotele, jedno- i dwuosobowe, w rogu pianino. W wejściu stare kredensy, wielki staromodny stół kuchenny, naokoło różne krzesła, gdzie czekający goście mogą wypić colę, czy piwo, skrzypiąca podłoga. Atmosfera daleka od nowoczesnych zatłumionych kin.
Kino ma w programie filmy takie „inne”, dyskusyjne, nagrodzone, kameralne, nic z tych kasowo-masowych produkcji.
Często już czytałam program, coś było ciekawego, ale nie nadarzyło się, żeby iść.
W piątek byliśmy z przyjaciółmi na filmie „Polnische Ostern”.
Salkę zajęło może 20 widzów, każdy sobie wybrał miejsca gdzie chciał. [czytaj dalej...]

Kategorie: Co nowego u nas?, W okolicy | Komentarz (0)

Kultura uliczna

czwartek, 7 lip 2011 @ 19:18

Nie! nie to co myślisz!
Naprawdę kultura, bo wczoraj zaczęły się w mieście Gassensensationen – festiwal teatrów ulicznych.
Projekt powstał 19 lat temu, wtedy przedstawienia oglądało po kilkadziesiąt osób. W międzyczasie atrakcja rozwinęła się, jest szeroko znana, poza granicami miasta i regionu. Teraz schodzą się setki widzów, nawet 2-3 tysiące na pokazy w amfiteatrze, ciężko o miejsca i dobra widoczność.
Przez cztery wieczory odbędzie się 36 przedstawień (11 różnych, kilkakrotnie powtarzanych) w różnych miejscach na starówce. I to wszystko za dobrowolna wrzutkę do wiaderka.
Właściwie planowałam iść wczoraj – ale wieczorem siedziałam sobie miło na tarasie i mi się już nie chciało wyruszać w drogę. Pójdę jutro – ha! a dziś pada. Pozytywne byłoby, że na pewno jest dość fajnych miejsc do siedzenia, negatywne, że może nawet przedstawienia wypadną – bo ukulturalnienie jest pod otwartym niebem.
Ok, to pójdziemy jutro, razem z Jurkiem.

Kategorie: Coroczne imprezy | Komentarze (1)