Archiwum kategorii 'Niebo i ziemia'

Komet Czurjomow–Gerasimienko

sobota, 15 Lis 2014 @ 11:57

Starkenburger Echo - 14.11.2014Każdy z nas zna nazwę komety 67P Czurjomow –Gerasimienko.

Przecież aktualnie mówi się o niej we wszystkich mediach świata. Sonda Rosetta leciała 10 lat do komety, by teraz odstrzelić lądownik – laboratorium Philae.

Odkrywcami komety są Klim Czuriomow i Swietlana Gierasimienko.

Co to ma wspólnego z Heppenheim. Ha!! Dużo!

W czwartek, 13.11. 14  był Klim Czuriomow wraz z wnuczkä u nas. Astronom był w Darmstadt w Europejskiej Organizacji Kosmosu ESA i odwiedził przy tej okazji nasze obserwatorium. Akurat tego dnia, kiedy Philae wylądował na komecie.
Na koniec pobytu jadł kolację w restauracji “Zum Reitstall” – a to nasza ulubiona.

Ciekawe co szef lokalu nam opowie, jak się zobaczymy następnym razem? Mamy nadzieję, że zrobili pamiątkowe zdjęcie i zawieszą na ścianie, jak to robią inne lokale z ważnymi gośćmi.
Bo kiedyś będzie w galerii również nasze zdjęcie po tytułem: „Najfajniejsi stali goście, którzy zawsze jedli sznycel i pizzę Margeritę”. Haha.

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Komet Czurjomow–Gerasimienko została wyłączona | Autor:

Tornado

środa, 13 Sie 2014 @ 18:55

Marktplatz (FOTO: JOCHEN BERTSCH)W niedziele przeszedł przez naszą okolice silny szturm. 70 km dalej była mowa nawet o tornado.
Krótko przedtem siedzieliśmy w salonie, taras otwarty, ciepło…
I nagle się ściemniło, wiatr ruszył, deszczy lunął taka ilością wody, że następnego domu (20 metrów) nie było widać.
Okna zamknąć! Drzwi!
Jurek chciał zamknąć okno, ale podmuch prawie go wraz z oknem wgniótł do pokoju. Musiał silą przycisnąć. To samo mnie się zdarzyło z innym oknem.
A przy innym otworzyła się pod oknem kałuża wody – deszcz się wlał do środka przez… zamknięte okno. Ręczniki!
Po paru minutach wszystko minęło.
Naokoło domu wszystko zasypane liśćmi, gałęziami, gruszkami (drzewo stoi ok 15 metrów dalej), winogrona się kulają, krzaki leżą płasko jak naleśniki…
Straż pożarna już ruszyła.

(Zdjęcia – kolega z pracy)

Dopiero w poniedziałek można było zobaczyć jakie szkody powstały: drzewa wykorzenione, tu i tam obcięte pnie i konary na kupce, w salonie samochodowym uniosło plandekę ze stelażem i rzuciło na nowe samochody (straty 8 samochodów), stare drzewo migdałowe w winnicach przewrócone. Ale winogrona nie zostały zniszczone. Nawet przewrócone nagrobki.
Wszyscy rozmawiali o wichurze.

W poniedziałek byliśmy do wieczora bez cyfrowej TV, internetu, telefonu. My możemy oglądać TV w kuchni. U pacjenta dostałam wiadro strząśniętych jabłek – jeszcze nie dojrzale, ale pokombinowałam smakowo i zaprawiłam, oglądając jakiś program. Potem poprasowałam, sprzatnelam. Wokół domu już zaraz po pracy zmiotłam, kilka szufelek liści i śmieci. Jeszcze można by zrobić podatek. Jakoś trzeba czas bez techniki sensownie spędzić.

Info z gazety „Starkenburger Echo”: staż pożarna musiała ponad 100 razy interweniować, 3 linie kolejowe były zamknięte, wiele strat materialnych, żadnych wśród ludzi i zwierząt. Zdjęcie w rogu z gazety pokazuje lokal na rynku na starówce – stoły, fotele, nakrycia – wszystko potłuczone. Ludzie uciekali w popłochu do środka, pozostawiając wszystko przy stolach.

Kategorie: Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Tornado została wyłączona | Autor:

Kamieniołomy Röhrig

poniedziałek, 28 Lip 2014 @ 19:00

Każdy w mieście zna kamieniołomy – zakłady granitu Röhrig.
My często chodziliśmy lasem  górą nad kamieniołomem. Stamtąd można też trochę zajrzeć w wyłom. 
27.07.14 firma obchodziła 50-lecie, co powiązała z dniem otwartych drzwi.
Röhrig zatrudnia 80 osób. Z wyłomu wydobywa się różne gatunki skał, m.in granit.
Na obrzeżach powstają naturalne stawy, gdzie zadomawiają się gady, płazy i ptaki, oraz różne rośliny.  Koło Ochrony Natury ceni sobie bliską współpracę z firmą. W razie potrzeby staw się  pogłębia, czy dolewa wody – bez żadnych procedur.
Röhrig pomaga tez wielu  innym lokalnym związkom i  zjednoczeniom. 2-3 lata temu zakupił duży dom na brzegu miasta, który po remoncie służy jako siedziba i miejsce spotkań dla tych grup.

Wczoraj była piękna pogoda, jak zamówiona na taką imprezę. Więc my też pojechaliśmy.
Auto odstawiliśmy na górze. Firma zorganizowała duży parking na polu i transport w dół. Ale my poszliśmy pieszo do zakładów. Ok. może później weźmiemy busik.
Już o 11:30 teren był pełen gości. Ludzie chcieli obejrzeć zakład, zebrać informacje o różnych naturalnych materiałach budowlanych, zabawić się, obejrzeć akcje i pokazy, napić się, najeść i spotkać ze znajomymi.
Od pracownika dowiedzieliśmy się, że oczekiwano optymistycznie 7000 ludzi. Ale już w południe liczba przekraczała 10 000. A gazeta pisała potem o 15 0000. Super! Co za udane święto.

Lokalne związki przejęły muzykę, pokazy i gastronomie. Za to zysk ze sprzedaży poszedł do ich kas.

M.in. obejrzeliśmy ciekawy pokaz trialshow – na motocyklach, młodzież zaprezentowała swoje umiejętności na skalach i kamieniach. Ale największą sympatię zebrała najmłodsza uczestniczka, 3-letnia dziewczynka.
Maszyny, koparki pokazały pracę przy łamaniu skał.
W namiocie były informacje o detonacjach, materiałach, ochronie natury. Do tego fajne praktyczne prezenty.
Obok można było obejrzeć stalą wystawę naturalnych kamieni do ogrodu, skalników, czy murów.
Nostalgiczny autobus woził ciekawych w głąb kamieniołomu. Jazda trwałą 15 minut, ale na to trzeba było stanąć w kolejce. I stać… i stać… A słońce piekło…
Co tam, następny bus dla nas. Jo!!! przed nami był koniec. Więc następny – ale za to jako pierwsi i wybierzemy sobie miejsca, z przodu, żeby były faje zdjęcia.
Dla dzieci była kolorowa ciuchcia na małą turę po zakładzie.
Kto chciał mógł też przeżyć dachowanie samochodem. Nawet moment miałam ochotę, ale potem widziałam z jaką miną wysiadali poprzednicy i… mi się odechciało.

Najedliśmy się, napiliśmy, dużo widzieliśmy, opaliliśmy się – no to wracamy do domu. Ale pod górkę busem!

Kategorie: Co nowego u nas?, Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Kamieniołomy Röhrig została wyłączona | Autor:

Wiosenne ptactwo.

niedziela, 17 Mar 2013 @ 5:29

Wiosna nadchodzi u nas wcześniej niż innych regionach. Jesteśmy rozpieszczeni.
Mijająca zima była nam za długa – wielokrotnie padał na nowo śnieg, już czuliśmy wiosnę i rum! nowy śnieg. To nam dawało uczucie, że „ciągle” jest zima. Była ciemna – mało słońca widzieliśmy, dużo światła paliliśmy.
Więc nic dziwnego, że serca się radowały z każdego znaku wiosny. Najmniejszy kwiatek został dostrzeżony!
A wcześnie już były…

Potem przyszedł znów śnieg i mróz. Zasypał nas. Ale co tam. Śnieg zginał po paru dniach, a kwiatki kwitły dalej. Później sypał znów, stopniał, a kwiatki rosły dalej. Bardzo up… zima.

Teraz mamy już połowę marca, deszcz przeplata się z pięknym słońcem. Natura drze się na świat – kwitną już krokusy, żonkile, forsycje.
I pierwsze drzewa zdobią się kwieciem.
Ptaki nadleciały wcześnie w tym roku, bociany, żurawie. Między Heppenheim i Lorsch są tereny łąkowe pod ochroną natury (lęgowiska) – tu lądują stada dla odpoczynku, więc teren został wcześniej niż zwykle zaryglowany.
Kilka dni temu widziałam tam (z ulicy) wielkie stado czajek (Vanellus).
W okolicy mamy monitorowane gniazdo bocianie – takie ptasie peep show, z pamiętnikiem. Szef wylądował już 18.02.13, a żonka doleciała 22. Dobrze, bo musiały się jeszcze trochę razem pogrzać – śnieg i mróz wróciły. Ale już się zabawiają we wiosenne igraszki.
Jednak temperatury i powracający śnieg, irytują przylatujące ptaki. W gazecie czytaliśmy, że niektóre robią cofkę i zawracają trochę.
Ale najpiękniejszym widokiem był bocian lądujący w środku miasta na domu. Już myślałam: hej!! dwa domy dalej! tam mieszka nasza córcia 🙂
Dwa lata temu oddany został wyremontowany historyczny budynek Halber Mond (kultura, gastronomia). Przed 30 laty gnieździły tam jeszcze bociany, więc chcąc powrócić do tej tradycji zamontowano im koło na dachu. Teraz czekamy i wyglądamy… Jest co prawda w środku miasta, ale do łąk ptasi skok, więc może jednak któryś przyjmie zaproszenie. A ja – mazurska dziewczynka – kocham bociany!!!!!

Kategorie: Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Wiosenne ptactwo. została wyłączona | Autor:

Zima ade

czwartek, 24 Mar 2011 @ 20:27

Od wielu dni cieszymy się już wiosenną pogodą.
Spokojnie możemy powiedzieć, że zimę mamy daleko za sobą i wiosna opanowała na całego naszą okolicę.
Kwitnące drzewa, kwiaty, kolorowo i wesoło – to najpiękniejszy czas na Bergstrasse, szczególnie, że możemy się radować już o wiele wcześniej niż inne regiony.
Dziś pozwoliłam sobie na spacer w wiosennym słońcu na winnice Steinkopf. Siedziałam na ławce, wysoko nad miastem, z widokami aż na koniec świata, grzejąc się pod błękitnym niebem, bez swetra, bez rękawów – tak mi było dobrze. I potem jeszcze kawa w ogródku ulicznym.

Czego więcej trzeba?
Ok, milionik w totolotka …

Kategorie: Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Zima ade została wyłączona | Autor:

Heppenheim na biało

poniedziałek, 27 Gru 2010 @ 20:53

No i mieliśmy białe Święta.
Po niebieskim, czerwonym i żółtym, ukazał się Heppenheim w nowej barwie: białej. Ale tyle białości też znów nie chcieliśmy!!
Miasto jest zasypane, tyle śniegu nie mieliśmy już od lat. Chodniki są odśnieżane, ale dokąd ze śniegiem? Na ulicę. Jadące samochody rozjeżdżają śnieg spowrotem na chodniki. Tak możemy się bawić do wiosny.
Wigilia: co godzinę szuflowanie, na zmianę z sąsiadem. Pierwsze Święto to samo do południa. Koniec? Nie, potem przyszedł mróz, który w nocy spadł do minus 11 stopni. No super, teraz wszystko zostanie leżeć.
Świat wygląda pięknie… z okna.
Ja nie potrzebuje białych świąt, zadowolę się też zielonymi.
A Jezus też się nie urodził w zaśnieżonej szopce. O!
W tym roku mogłam całe Święta pracować. Ale fajnie… I tak doznałam białej przyjemności na własnej skórze. Jazda jeszcze szła, trochę było wesoło na zakrętach, ale byłam sama na ulicach, więc co tam. Gorzej było z parkowaniem i chodzeniem. Wszędzie śnieg, koła buksują, gdzie tu odstawić samochód? Jeden kierowca pouczył mnie, że powinnam bardziej na bok zjechać, bo drogę tarasuję. „O, przepraszam, już ćwiczę, zaraz zabiorę samochód do salonu”. Chodzenie też utrudnione, bo wyjście z samochodu, przejścia, w śniegu po kostki.
Wczoraj, 26.12, po mroźnej nocy, w ogóle nie dostałam się do mojego służbowego samochodu, wszystkie drzwi zamarznięte. Stałam pełna walecznego ducha, przed tym klocem lodowym, w drugie Święto, o 6:45, zaspany spokój wokół. I przegrałam. Wzięłam nasz czysty prywatny samochód z garażu.
Na razie tak ma zostać. Zima nacieszy nas jeszcze długo.
A nam zostanie jedno w pamięci: szuflowanie, zmiatanie, szuflowanie, spychanie, zgarnianie.
Niemniej zachowajmy piękne widoki w pamięci.

Kategorie: Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Heppenheim na biało została wyłączona | Autor:

Owoce zimy

niedziela, 5 Gru 2010 @ 14:50

Nadeszła zima, nawet do Heppenheim.
Zasypała nas dwa dni śniegiem, zmusiła do spychania i szuflowania – a my przecież nieprzyzwyczajeni – zostawiła białe landszafty i teraz trenuje nas na lekko mroźnych temperaturach.
Zimno gramoli się do kości i za szaliki. Nawet przy minus 7-8 stopniach skrobaliśmy już samochody.

I właśnie tu tkwi dowcip rzeczy.
Są rzeczy w okół nas, które potrzebują zimna i mrozu. Przemysł tekstylny, żeby sprzedawać wełniane skarpety, robaczki, żeby poumierały, bo nas zamęczą w następny rok, grzaniec, żeby lepiej smakował.
Przynajmniej minus 7 stopni potrzebują winiarze, żeby zebrać Eiswein. W nocy na 3.12. tak było i dwie ekipy ruszyły na winnice. W ciągu ok godziny zakończono zbiory. Wytłoczono 115 litrów z 196 oechsli i 180 litrów z 189 oechsli. Po słabych zbiorach jesiennych (w czasie tworzenia się kwiatów była zła pogoda, kwiatostan się posypał) było to miłe pocieszenie dla regionu. Przy -7 stopniach woda w winogronach jest zamrożona, tak że wyciskany jest tylko zacukrzony koncentrat, który potem dojrzewa 4-6 tygodni. Gotowe wino napełnione w buteleczki 0,375 litra kosztować będzie ok 35-40 Euro. Z latami rośnie wartość wina – to jak z nami, im starsi tym… piękniejsi. Sebastian Vettel dostał flaszkę Eiswein z roku 1983, kiedy się urodził.

Mróz i zimno potrzebują również owoce kaki, żeby dojrzeć i stracić cierpki smak. Kaki (sharon) rosną w Heppenheim, jak ju pisalam, w jednym ogrodzie, zasadzone przed laty przez hobbystę. Nasz sąsiad zna właściciela i czyta regularnie nasz blog i tak Jurek został zaproszony jako osobisty fotograf kaki. Przyniesiony egzotyczny owoc delektowalismy pierwszy raz. Smaczny, słodki, aromatyczny, chociaż smak jest trochę niecodzienny.

Nasz jaśmin zimowy tez chce zimy, by przeżyć. Cieszy oko na tle zimowej bieli czy szarości, nie przeszkadza mu śnieg, ani minusowe stopnie, kwitnie, kiedy w okół wszystko marznie. Taka pomyłka natury. Ale bardzo miła.

Kategorie: Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Owoce zimy została wyłączona | Autor:

Barwy wiosny

środa, 24 Lut 2010 @ 22:00

Idzie, idzie! Wiosna!
Jak każdego roku, niezawodnie. Mimo, że nas tak zima i śnieg męczyły, to jednak cierpliwość została nagrodzona. Może jeszcze przyjdzie zimny dzień, ale to już nam niestraszne. Bergstrasse się barwi i natura ożywa. I my też!
Wczoraj pracowałam pierwszy raz w ogródku, ścięłam dwie róże pnące i tu i tam garnęłam trochę po-jesiennych resztek. Godzina szybko minęła.
Dziś dokończyłam dzieła, trzecia róża przycięta. Ptaki śpiewały, słońce przyświecało mi przy 12 stopniach.
W nagrodę za pracowitość i dobry humor, dostałam parę „własnych” kwiatków.

A w mieście barwią się całe trawniki i ogrody – jak tu, na placu przed biblioteką.

Kategorie: Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Barwy wiosny została wyłączona | Autor:

Wino lodowe

piątek, 18 Gru 2009 @ 19:37

Dziś było rano minus 8 stopni. Ludzie! Co to? Dla nas, rozpuszczonych to prawie Syberia.
Ale za to przy tej temperaturze wyruszają ekipy już w nocy na stoki i zbierają zamarznięte winogrono na tzw. wino lodowe. Woda w owocach jest zmarznięta, więc wygniatany jest esencjalny sok. Zbiórka jest przeważnie przed 6-7 rano zakończona. [czytaj dalej…]

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Niebo i ziemia | Możliwość komentowania Wino lodowe została wyłączona | Autor:

Zima?

czwartek, 15 Paź 2009 @ 19:35

Wczoraj pierwszy raz drapaliśmy samochody. No, zaszronione szyby.
Dziś było rano o 6:00 minus 1 stopień.
Jakoś przeoczyliśmy jesień. Jeszcze przed tygodniem mieliśmy 15 stopni rano, a w dzień rosło do 25. Dobrze nam było, chociaż zdawaliśmy sobie sprawę, że to zupełnie pokręcone i na październik o wiele za ciepło. I co? Raz dwa i mamy zimę, a kiedy była jesień? [czytaj dalej…]

Kategorie: Niebo i ziemia | Komentarze (1) | Autor: