Archiwum kategorii 'W okolicy'

Wąwóz Małgorzaty

poniedziałek, 16 Cze 2014 @ 17:52

Niedaleko od nas, godzinkę jazdy przez piękny krajobraz w głąb Odenwaldu, aż do Neckargerach (k. Heidelbergu) – jest Wąwóz Małgorzaty (Margarethenschlucht).
Już dawno zezuję w tym kierunku, ale jak to czasem jest: za daleeeko, nie dziiiiiś…

Nareszcie ruszyliśmy, prawie spontanicznie. Godzina jazdy minęła szybko, tym bardziej, że w te regiony jedziemy rzadko i wszystko było nowe. Góry są wyższe, zbocza bardziej zielone, a droga wzdłuż Neckaru – po prostu urocza.

Wąwóz jest w miasteczku oznakowany, a szlak prowadzi na okrągło, w dół i w górę – i to niemało.
My myśleliśmy, że (mądrze) ustawimy się na górnym parkingu i pójdziemy na dół. Haha – później musieliśmy i tak wracać pod górkę. Ale wąwóz przejść na dół jest na pewno lepsze i łatwiejsze.
Już przy wejściu jest informacja: “Szlak jest niedługi ale też nie łatwy. Należy mieć dobre buty. Najlepiej zabrać tez komórkę”.
Ok… co nas oczekuje?

Najpierw droga przez las – skośna, nad stromym zboczem. Potem przez pola – z dalekim widokiem. I już znaleźliśmy się przy wejściu do wąwozu.
”Oh, idą rodziny z dziećmi, to nie może być tak źle”. No, ale dzieci musza zawsze iść z rodzicami, to nie mówi nic o szlaku (ani o mądrości rodziców).
Spad wynosi 110 metrów wysokości i potok spada wodospadem przez 8 stopni.
Ścieżka jest zawsze zabezpieczona linami i czasem trzeba pokonać duże stopnie skalne i korzenne. Niektóre miejsca przeszliśmy tyłem, bo tak było łatwiej.
Głęboka natura, zielone ściany, mchy, pluskanie potoku – jakby nierealne i tak niedaleko od nas.  
Sceneria, która nie omieszkała by się być w Alpach.

Na koniec wąwozu, przy wyjściu otworzył nam się krajobraz na Neckar, wioskę, Odenwald. Dość długi kawałek idzie się naturalnie ułożoną drogą wzdłuż zbocza wysoko nad Neckarem. Potem już tylko te 100 metrów przez las do góry i wędrówka była skończona. Ok 2 godziny i jutro bóle w mięśniach. Oj…
W drodze powrotnej – kawa w Eberbach z widokiem na Neckar.

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Wąwóz Małgorzaty została wyłączona | Autor:

Wąwóz Obrunn

niedziela, 11 Sie 2013 @ 17:06

Wczoraj byliśmy na małej wędrówce w lesie. Godzina dobrego powietrza i jedna długa wyrwa przypominały nam, że coś słyszeliśmy o wąwozie w Odenwaldzie. Oh,tak! Tam jutro pojedziemy.
Ok, internet wie wszystko, wąwóz zna też, haha.

Pomyślane, powiedziane, zrobione.
Dziś ruszylismy do Hoechst, ok. godziny jazdy samochodem w głębszy Odenwald, ale nawet sama jazda była fajna, bo w te tereny rzadko nas aktywności prowadzą.
Trochę niepewnie patrzyliśmy na termometr. Przyzwyczajeni do piekielnych upałów ostatnich tygodni, nie zabraliśmy żadnych swetrów – a tu temperatura 20…19…18…17… A co tam, będziemy szybciej iść.
Ale nie było problemu, w wąwozie było świeżo, skóra była fajnie chłodna, ale nie zimna. Sama przyjemność!
Wąwóz Obrunn ma około 2 kilometrów długości (i z powrotem) i stanowi mały własny światek: drewniane mosty, korzenie pod nogami, wąskie drogi, stopnie z pni. I zbudziły się trochę nasze dziecięce dusze, bo co rusz oczekiwały nas kolorowe niespodzianki – miniaturowe domy, zamek, pałac, wieża, figury – prawdopodobnie z lokalnych legend.
Było fajnie po prostu porzucić ścieżkę i przeskoczyć potok, żeby zobaczyć bliżej czy pobawić się w „perspektywę”.
Niestety ostatnie zalewy pozostawiły też tu ślady. Młyn wodny został zniszczony – jeszcze nie naprawiony, mysia wieża podlana mułem – ale już oczyszczona.
Wspaniała wędrówka, warta powtórzenia, może w innej porze roku, albo z przyjaciółmi.

Na koniec zatrzymaliśmy się w znanej knajpce na sznycla i Kochkäse – gotowany ser, tutejsza specjalność.

Inny wąwóz znamy już ze zdjęć i zezujemy od dłuższego czasu, Margarethenschlucht koło Neckargerach, ale to jest 70 km – jazdy przez Odenwald, więc trzeba by coś jeszcze połączyć. Dlatego na dziś nam nie pasował, ale wczoraj rozmawialiśmy o nim.
Haha! jak wróciliśmy do domu, to Beata miała pocztę od znajomej, która pisała, że dziś wybiera się do Margarethenschlucht. Czy nie przypadek? Niewiele by brakowało, to byśmy się w środku wąwozu spotkali – to by była niespodzianka!!

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Wąwóz Obrunn została wyłączona | Autor:

Pokrzywa i lody.

niedziela, 17 Lip 2011 @ 13:21


Skok za granicę Hesji, w Badeni Wirtembergii, 10 km od nas, w Hemsbach jest kino „Brennessel” (= pokrzywa).
Jest to stare małe kino, ma dwie salki, na 60-100 osób. Wygodne fotele, jedno- i dwuosobowe, w rogu pianino. W wejściu stare kredensy, wielki staromodny stół kuchenny, naokoło różne krzesła, gdzie czekający goście mogą wypić colę, czy piwo, skrzypiąca podłoga. Atmosfera daleka od nowoczesnych zatłumionych kin.
Kino ma w programie filmy takie „inne”, dyskusyjne, nagrodzone, kameralne, nic z tych kasowo-masowych produkcji.
Często już czytałam program, coś było ciekawego, ale nie nadarzyło się, żeby iść.
W piątek byliśmy z przyjaciółmi na filmie „Polnische Ostern”.
Salkę zajęło może 20 widzów, każdy sobie wybrał miejsca gdzie chciał. [czytaj dalej…]

Kategorie: Co nowego u nas?, W okolicy | Możliwość komentowania Pokrzywa i lody. została wyłączona | Autor:

Yoga

piątek, 3 Wrz 2010 @ 20:18

Mijające lata nas nie upiększają, nie odmładzają, czasem dodają nam mądrości, ale nie należy na tym polegać. Trzeba samemu dbać o siebie, żeby nie przegrać gonitwy z kalendarzem.
Od kilu tygodni chodzę na Yogę. Nie, jeżdżę, do Hemsbach. To już jest poza granicami Hessji, w Badenii-Wirtembergii, ale to nic, bo trzeba tylko 10 minut.
Katarina z Jyoti Yoga Center otwiera nam furtki do tajemnic Yogi i opanowania własnego ciała. Mantry, zwisy, skręty po osi i bez osi (nie wiedziałam, co wszystko można w ciele skręcić… nawet w moim), stójki, odciążenie, medytacje, psy, boa, wojownicy…
Yoga ma nieograniczone możliwości, Katarina też.
Moje ciało jeszcze walczy z nieograniczonością i czasem się obawiam, czy mnie Jurek weźmie spowrotem, jak ten skręt się już nie odkręci.
Półtorej godziny, przyjemności, bólu, odkryć, po której jestem odprężona, rozgrzana i jakby… nowa.
Zobacz, link pod „kontaktieren Sie uns” – to ja! naprawdę! Na krótko przed odlotem.
Motylem jestem…

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Yoga została wyłączona | Autor:

Schardhof

niedziela, 15 Sie 2010 @ 14:29

Zrobiliśmy odkrycie roku!
Wczoraj chcieliśmy z przyjaciółmi powędrować i fajnie zjeść.
Jurek znalazł trasę do wędrówki od lokalu Schardhof, w Odenwaldzie na Trommie (najwyższe wzniesienie w okolicy, 577m), trochę ponad 5 kilometrów. Lasy, pola – Odenwald w pełnej krasie. A nasi towarzysze też już wiele lat nie byli w tej okolicy, więc nowość dla wszystkich. Po drodze nawet trafiliśmy na historyczny kamieniołom.

Jednak… jakże straszne! Rosły grzyby, piękne, dorodne, nawet na samej drodze, a… my nie mieliśmy żadnej tutki, nożyka, nic!!! O jej, o jej. wcale nie patrzmy!
Jedynie jednego borowika ponurego (jaki on tam ponury, wielka radość będzie!) zabraliśmy w ręku. Piękna sztuka.
Po spacerze siedliśmy pod orzechem w lokalu Schardhof i tu niespodzianka. Daleko od świata, w głębi Odenwaldu, doznaliśmy ekscelentnej kuchni.
Zobaczcie sami, a smakowało, tak jak wyglądało:

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Schardhof została wyłączona | Autor:

Weilburg

wtorek, 18 Maj 2010 @ 19:42

Weilburg nie należy co prawda do najbliższej okolicy Heppenheim, ale inwestując godzinkę jazdy na północ (120 km) dojeżdżamy do uroczego miasteczka, które mimo, że niewielkie – 13 tys mieszkańców, to połowa Heppenheim – ma kilka niepowtarzalnych atrakcji.
– Jedyna w Niemczech grota kryształowa. Pochodzi z epoki lodowcowej, a czas ozdobił jej komory i ściany kryształami i naciekami perełkowymi. Zachęciliśmy się zobaczyć to cudo. W czwórkę, z przyjaciółmi, weselej.
Z internetu poinformowani:
a. 9 stopni = ciepło się ubrać, czyli przy obecnych temperaturach po prostu: normalnie,
b. 347 schodów do przebycia w głębię ziemi = wygodne buty i myśl, że jesteśmy w Alpach.
c. osobom po zawale, na nitroglicerynie, niepełnosprawnym fizycznie – odradza się owej przygody. No, to nie my. [czytaj dalej…]

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Weilburg została wyłączona | Autor:

Majówka

sobota, 1 Maj 2010 @ 17:29

Pierwszego maja Bergstrasse i Heppenheim zamieniają się corocznie w wielki obóz wędrowny. Tradycyjnie odbywa się majowa wędrówka przez winnice „Weinlagenwanderung„. W tym roku po raz 23. Trasa ciągnie się 22 kilometry, od Zwingenberg do Heppenheim. Można w każdym miejscu wejść do góry, przejść dowolny kawałek i zejść. Nie zapomnieć w trudzie wędrowania napić się wina i zjeść kiełbaskę albo rogala!!
Przy dobrej pogodzie organizatorzy oczekują ok 40 000 uczestników. To jest po prostu wielka wędrówka ludów. Ale tłok na trasie i w punktach gastronomicznych należy do atrakcji. Idą młodzi, starzy, dzieci, rodziny, sąsiedzi, grupy, w pojedynkę… [czytaj dalej…]

Kategorie: Coroczne imprezy, W okolicy | Możliwość komentowania Majówka została wyłączona | Autor:

Rowerem do stajni

niedziela, 25 Kwi 2010 @ 19:23

Pogoda piękna, 25 stopni, słońce pali.
Trzeba się podnieść z leżaków w ogrodzie i trochę kości ruszyć, bo się zastoją.
Dokąd? Do stajni Rutenhof w Lorsch, gdzie stoi Karolek. Karolek ma cztery nogi, grzywę i siodło i właściwie to jest bardzo, bardzo duży.
Żeby było równo, to wskoczyliśmy sportowo na nasze siodła i ruszyliśmy w drogę. Pupy przyzwyczajone po zimie do foteli, dały się trochę we znaki.
Jednak w szalonym (…) tempie, z szumem w uszach i bielą przed oczyma, wzdłuż zielonych łąk Weschnitz, mijając się z wieloma innymi siodłowcami, dotarliśmy do celu. O powrotnych 5 kilometrach na razie nie myślimy. Co tam 5! Nasz sąsiad jeździ dla przyjemności 30 – 40. [czytaj dalej…]

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Rowerem do stajni została wyłączona | Autor:

Wielkanoc w Odenwaldzie

poniedziałek, 13 Kwi 2009 @ 14:25

Cóż można piękniejszego zrobić w Wielkanocną Niedzielę, jak iść w naturę? Słońce, 24 stopnie, świat kwitnie!
Trasę zadecydował kolega, z Juhöhe do Weinheim. Uh… W linii powietrznej dobre 8 kilometrów, a pieszo? Ok, jak byśmy mieli stracić siły, to zejdziemy wcześniej (zanim padniemy).
Zapakowaliśmy lekko plecaki, kije w rękę, taxi zawiozło nas do punktu wyjściowego Juhöhe. Szliśmy pięknym lasem bukowym, który teraz okrywa się niepowtarzalną świeżą zielenią. Szliśmy przez pola, które obramowane były kwitnącymi drzewami. Patrzyliśmy czasem na szeroki krajobraz, na miasteczka leżące w dali, w Odenwaldzie. Niestety daleka widoczność była nieco przymglona, oko się nacieszyło, ale obiektyw wolałby bardziej przejrzyste powietrze. [czytaj dalej…]

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Wielkanoc w Odenwaldzie została wyłączona | Autor:

Maszt na Vordersberg

niedziela, 15 Lut 2009 @ 22:46

Dwanaście lat patrzymy z okna na zbocze Maiberg z rzucającym się w oczy okrągłym domem i dalej nad nim na maszt wystający w niebo ponad drzewami lasu. Ciągle chciałam tam raz pójść.
Dziś świeciło trochę słońce i nawet śnieg leżał na wyższych terenach. Nie planowaliśmy wielkiej wędrówki, więc może to właśnie okazja, żeby zaliczyć Vordersberg. Obawiałam się, że będzie to za krótki spacer, od okrągłego domu do masztu, może 10 minut. Nie znaliśmy drogi.
Samochód odstawiliśmy w amfiteatrze – komu ma przeszkadzać? Na razie nie ma występów.
I ruszyliśmy ponad ulicą Siegfriedstrasse (w kierunku Kirschhausen) w zaśnieżony las.
Droga była dużo dłuższa niż myśleliśmy, bo nie natrafiliśmy na bezpośredni szlak, tylko obeszliśmy cała górę naokoło, włącznie z widokiem na Erbach (za górą). Szliśmy i szliśmy, patrzeliśmy po okolicy, szliśmy, robiliśmy zdjęcia, szliśmy, spotkaliśmy innych spacerowiczów, szliśmy, słuchaliśmy ostrzegających głosów ptaka, szliśmy…

Po drodze zobaczyliśmy koboldy za kratkami, zakochane drzewa i ślady Yeti z Odenwaldu.

Zamek ukazał nam się z nowej perspektywy.
No i wreszcie dotarliśmy do wypatrzonego masztu. Nic pięknego, po prostu stacja przekaźnikowa, jak na całym świecie. Ale teraz będziemy patrzeć z okna i będziemy wiedzieli, jak tu jest.

Drogę powrotną przeszliśmy inną trasą. Nawet skróciliśmy na dziko przez łąkę i winnice, z widokiem na miasto „tak blisko, a jednak tak daleko”. Przeszliśmy koło okrągłego domu.

I znów byliśmy na Maiberg – zbocze z pięknymi domami i willami. No… niestety, nic dla nas, ani dla was… Ale popatrzeć można… Teren jest tak skośny, że po spadzistej stronie do niektórych domów wchodzi się przez poddasze, żeby w środku zejść dwa piętra w dół.
No i przeszliśmy trasę, w odwrotnym kierunku, zamiast w 10 minut – w dwie godziny! Ale co tu innego robić w piękny niedzielny dzień?
Trasa jest bardzo ładna, następnym razem przejdziemy ją kiedyś z przyjaciółmi.

Kategorie: W okolicy | Możliwość komentowania Maszt na Vordersberg została wyłączona | Autor: