Archiwum kategorii 'Wyczytane w gazecie.'

Franciszek w Heppenheim?

poniedziałek, 18 Mar 2013 @ 5:37

Świat (no, ta katolicka cześć) ma nowego papieża.
Gazety teraz dużo piszą, trudno nie dać się wciągnąć – temat jest ciekawy, a człowiek jeszcze bardziej.

http://www.yumpu.com/de/document/view/4738684/internationaler-stadtgang-heppenheim-kreis-bergstrasse/28Ciekawostka lokalna: Jorge Mario Bergoglio był w 1985 kilka miesięcy we Frankfurcie, mieszkał u Jezuitów, gdzie pracował nad tematem do dysertacji. Pracy doktorskiej jednak później nie pisał, bo został przedwcześnie odwołany przez swój zakon.
Chodziło o teologa i filozofa Romano Guardini, który był w latach 1910-11 kapelanem w Heppenheim przy kościele St. Peter. Czy Bergoglio w ramach badań dojechał te 50 km do naszego miasta – jeszcze nie wiadomo. Na pewno ktoś pogrzebie w dokumentach i archiwach. Może znajdą się jakieś przypadkowe fotografie ze spacerów po starówce, albo notatki na plebanii.
Byłoby ciekawe dla historii miasta.

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Franciszek w Heppenheim? została wyłączona | Autor:

Drugi zamek w Heppenheim

czwartek, 9 Lut 2012 @ 18:38

Tyle lat mieszkamy w Heppenheim i dotąd znaliśmy tylko jeden zamek Starkenburg. Tak, jak i 25 tysięcy innym mieszkańców.
Ale, jak przed kilkoma dniami nasza gazeta napisała – mamy jeszcze jeden zamek, trochę mniejszy i trochę młodszy i… nielegalny.
W czasie sądowego terminu licytacji gruntu rolnego (winnice) na wzgórzu Hasenberg (Zajęcza Góra), okazało się, że grunt jest zabudowany. Zdziwienie było wielkie, bo urzędnicy podobno przeprowadzili lokalne obejście. I przeoczyli … zamek. Haha.

http://de.hepprumer.de/media/2012/02/SWR_Trutzburg.flv

(film z niem. TV program SWR)

No! to musieliśmy zobaczyć! Poszliśmy na spacer, znaleźliśmy zamek i nasza fascynacja nie miała granic.
Dziś wiemy już prawie wszystko o właścicielu, budowniczym, Rycerzu Zajęczej Góry i okolicznościach.
Pan S., pszczelarz, buduje ten zamek od siedmiu lat. Od początku starał się o urzędowe zezwolenie – miało powstać miejsce dla dzieci, dla spotkań z naturą, dla nauki i zabawy. Miasto nie dało zezwolenia i kazało zburzyć, co już pan S. postawił. Pan S. płacił kary i budował dalej, ma grubą aktę w urzędzie, jednak na miejscu nikt nie interesował się postępem i wzrostem murów.
Rycerz Zajęczej Góry budował dalej – sam – za budulec służył mu gruz z różnych budów. Dziś, na powierzchni 30x 30 metrów stoi zamek, ma wieże, mury, okna, górny zamek i dolny, przedzamcze, most. Na każdym metrze widać pasję i miłość do detalu.
Tylko papieru z urzędowym stemplem brakuje.
Rycerzowi zardzewiała zbroja, osunął się na finansowy brzeg i nie może dalej budować.
Licytacja gruntu ujawniła publicznie egzystencję nielegalnego zamku. Urzędowa maszyneria zaczęła mielić…
Gazety piszą, ludzie piszą do gazety, spacerowicze oglądają, telewizja była. Dziś wie chyba każdy w Heppenheim, że mamy dwa zamki. Na niemieckiej stronie pisaliśmy obszerniej na ten temat, dostaliśmy sporo zainteresowanych komentarzy.
Urząd (nieco ośmieszony) obstaje twardo przy paragrafach: „budowa musi być zniesiona”!!
Ale już jest też głos partyjny z FDP: trzeba szukać możliwości, żeby zamek zalegalizować. Brawo!!
Zburzenie przewyższało by wartość gruntu. Te koszty można by włożyć w kontrolę statyki.
To prawda, że pan S. budował świadomie bez zezwolenia, ale przecież starał się o papier. Urząd poza „nie!” nie zrobił nic.
Pan S. ma pełną sympatię i podziw mieszkańców za włożoną pracę i wytrwałość.
Czekamy z napięciem na dalsze losy zamku.
Jedno jest jasne: tego nie można zburzyć!

 

RATUJMY ZAMEK !!!!

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Co nowego u nas?, Wyczytane w gazecie. | Komentarze (1) | Autor:

Justus i Julius Liebig

środa, 9 Lis 2011 @ 20:46

Przypadkowo trafiłam w internecie na artykuł o toruńskiej fotografii, a właściwie jej 150-letniej historii.
Tu czytam, że jeden z pierwszych zakładów fotograficznych w Toruniu miał Julius Liebig, na Rynku Nowomiejskim 146.
Przeoczyłabym pewnie tą informację, gdyby nie to, że w Heppenheim nazwisko Liebig łączy się z historią.
Justus von Liebig – późniejszy chemik, profesor Uniwersytetu w Giessen i Monachium- rozpoczął swoją karierę w Heppenheim, ucząc się na Starym Rynku za aptekarza. Niestety pociąg do chemii wygrał i młody Justus doświadczał sobie po kryjomu na poddaszu apteki – spowodował wybuch i pożar. Na tym skończyła się jego aptekarska kariera, a nam pozostał historyczny budynek – Apteka Justusa Liebiga i ulica.
Justusa Liebiga zna każdy, nie wiedząc wcale o tym – był wynalazcą kostki bulionowej.
Co ma jedno z drugim? Ano, właśnie – to jest moje pytanie.
Ojciec Justusa, Johann Georg Liebig, miał sklep z artykułami drogeryjnymi i farbami. Tam też Justus załapał bakcyl do chemii. Justus urodził się w 1803 w Darmstadt.
Toruński Julius fotograf miał swój zakład w 1865 roku (drugi artykuł pisze o zamówieniach już przed 1843).
Farby…/fotografia?… – nazwisko?… – czas?…
Interesuje mnie, czy jest połączenie rodzinne tych dwóch osób. Mogliby być nawet braćmi czy kuzynami.
Niestety, wyszperałam już chyba wszystko, co możliwe, ale nie mogę znaleźć bliższych informacji o rodzinie Justusa.
Kto mi może coś podszepnąć?

Czytaj również:
OrbiTorun.pl
Leksykon Fotografów
Wikipedia PL
Wikipedia DE

Kategorie: Ciekawostki i sensacje, Wyczytane w gazecie. | Komentarze (1) | Autor:

Dom pod zamkiem

środa, 6 Lip 2011 @ 20:29

Czytałam w gazecie, że na Górze Zamkowej ma być budowany nowy dom. Niby nic specjalnego, bo ciągle gdzieś się coś buduje.
Ale… planowana willa ma kosztować 2,3 miliony euro, ma mieć 500 m² powierzchni mieszkalnej i 250 m użytkowej, podziemny garaż i parking na 8 samochodów. Wow!
Sąsiedzi protestują, bo za duże, za stromo, jak samochody będą podjeżdżać będzie za dużo spalin, nie pamiętam już co jeszcze.
A ja się pytam: KTO TO JEST, kto tam chce taki dom budować?

Kiedyś Steffi Graf chciała kupić historyczną willę Schüssel przy centrum miasta, w której mieszkał Henry Kissinger, stąd popularna nazwa „amerykański dom”. Jednak miasto nałożyło tyle przepisów o remoncie – willa miała być doprowadzona do oryginalnego stanu – że Steffi zrezygnowała. Szkoda, bo byłaby to wspaniała reklama dla małego miasteczka.
Ale kiedyś mi się zdarzyło, że para turystów pytała mnie o wskazówkę „tu jest gdzieś dom, który chciała kupić Steffi Graf”. A jest, dokładnie opisałam dojście do niego.
W późniejszym czasie willa została kupiona przez lokalnego architekta, który według starych zdjęć i dowodów odrestaurował ją – podobno – autentycznie i sam w niej mieszka. Nawet tapety były ściągnięte z Włoch, a konserwatorzy z Torunia. No, proszę!

Ciekawa jestem, kiedy zacznie się więcej mówić w mieście o zamkowej willi i jej właścicielu.

Kategorie: Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Dom pod zamkiem została wyłączona | Autor:

Martin Buber w domu

piątek, 25 Lut 2011 @ 17:53

Od kilku lat stoi przed historycznym budynkiem Starej Sparkassy (bank) posąg Martina Bubera.
Dlaczego tam? Dobre pytanie, odpowiedzi nie ma.
My sobie dumaliśmy, że pewnie był kiedyś klientem Sparkassy. O, to nas też tam w przyszłości postawią? Ok, miejsce jest fajne.
Turyści myśleli często, że są przed jego domem.
A dowcipnisie pozwalali sobie czasem na żarty, ubrali mu w zimę płaszcz i szal, innym razem dostał koszulkę „Jestem z Heppenheim”, a w Walentynki dali mu kwiatki.

Dzisiejsza gazeta pisze, że Sparkassa przeprowadza zmiany personalne: Martin Buber przeprowadza się przed swój dom na Werlestrasse, gdzie żył z rodziną między 1916 a 1938 rokiem. Na pewno będzie się tam lepiej czuł. I jakoś lepiej pasuje.
A przed Sparkassą stanie dwóch założycieli tego instytutu bankowego. To też lepiej pasuje.
Musimy teraz przejść się na spacer i obejrzeć owe nowości.

Kategorie: Co nowego u nas?, Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Martin Buber w domu została wyłączona | Autor:

Heppenheim w kolorach

niedziela, 19 Gru 2010 @ 20:37

We wrześniu była w ratuszu wystawa zdjęć, które były robione przez trzy lata w ramach projektu „Heppenheim w kolorach” na różnych imprezach i festynach. Galeria pokazuje zadowolonych mieszkańców i gości miasta, w dobrych humorach, rozweselonych.
Projekt ukoronuje mozaika godła miasta z tych zdjęć. Czekamy zaciekawieni.
W ramach akcji odbyło się wiele imprez, były corocznie kolorowe koszulki, a intencje organizatorów dotarły do mieszkańców pozytywnie.
Niestety wystawa w ratuszu otwarta była tylko w urzędowych godzinach. Jak w życiu, jak urząd otwarty – to ty musisz sam też pracować. I tak wiele osób nie mogło zobaczyć galerii. Ja byłam, ale Jurek mógł obejrzeć tylko moje zdjęcia.

Parę dni temu widziałam, przejeżdżając, w salonie samochodowym Goss tablice wystawowe z ratusza ustawione między samochodami.
Fajnie, pewnie można zobaczyć – pomyślałam sobie.
Gazeta odczytała chyba moje myśli i wydrukowała artykuł: poniewaz wiele osób nie mogło obejrzeć wystawy w ratuszu, została ona przeniesiona do salonu Goss i może być tu oglądana. Każdy gość jest mile widziany i nie musi czuć się zobowiązany kupić nowe VW czy Audi – obiecuje pani Goss.
Ok, ale gdyby chciał…
Salon Goss sprzedaje nie tylko samochody, ale udziela się w wielu akcjach miejskich: public viewing na wyścig Vettela, Klub Fanów Sebastiana, karnawał, rzeźby na szlaku „Skała i wino” i wiele innych.

Kategorie: Heppenheim w kolorach, Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Heppenheim w kolorach została wyłączona | Autor:

Casa Europa – Getto 2.

piątek, 24 Wrz 2010 @ 19:35

Akcja opisana w artykule „Getto” pociągnęła za sobą jeszcze echo międzysąsiedzkie (na niemieckiej stronie, pod komentarze, patrz również „Ghetto 2”).
Organizatorzy-przeciwnicy budowy ruszyli jeszcze raz do boju, w obszernym piśmie zebrali znane fakty, obawy i przypuszczenia. Wynik załączonej ankiety nie jest nam znany (nie udzieliliśmy się, nie pytaliśmy).
Tymczasem życie się budzi na terenie Casa Europa. Prace rozpoczęto, pociągnięto płoty, uprzątnięto teren, hałas się rozwija.
Dziś w gazecie:
Inwestor (Wohnbau Bergstrasse – miejski administrator lokali) porzucił również myśl o rozbiórce dawnej stołówki Langnese i jest gotów rozwinąć projekt i wykorzystać budynek (jest wiele propozycji) najchętniej na centrum spotkań dla seniorów, młodzieży i rodzin z okolicznych ulic. Ma w tym pełne poparcie komitetu miejskiego seniorów i Caritasu.
Poza tym przebudowana sala mieściłaby imprezy do 500 osób – a takich miejsc brakuje w Heppenheim!
Szef Wohnbau wypowiedział się również do anty-akcji z naszych ulic, nie dzieląc obaw przed gettem i konfliktami.
Halas słychać nawet do nas, choć jest znośny. Ale nasz szereg, wschodni, jest przyzwyczajony do budowy, brudu, hałasu – od czterech lat żyjemy „na budowie”, przed naszymi oknami powstało 40 domów. Cierpliwie patrzymy na wykańczanie ostatniego domu, walczymy codziennie w ciasnocie uliczki z murarzami i maszynami o każdy metr. Z wielką nadzieją oczekujemy, że do Bożego Narodzenia będzie nareszcie koniec, spokój i czysto.
(Zdjęcie z 17.07.10, dziś stoi już ostatni dom)
Zachodni szereg ma przyjemność życia z budową przed nosem jeszcze przed sobą. Chociaż tylko w części i nie tak długo, jak my, to chcemy pocieszyć: można się przyzwyczaić.
Płot wokół Casa Europa będzie później zazieleniony, teren przez miasto utrzymany, na pewno nie będzie gorzej niż w ostatnie lata.
A kto wie, może będzie nawet ładniej niż u nas?
Wtedy będziemy mieli naprawdę problem…

Kategorie: Co nowego u nas?, Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Casa Europa – Getto 2. została wyłączona | Autor:

Getto?

sobota, 14 Sie 2010 @ 14:22

Casa EuropaW pobliżu naszego osiedla stoi dawny hotel Langnese, Casa Europa, wieżowiec, od lat pusty, marnieje, odstrasza, wiatr gwiżdże przez potłuczone szyby…
Było już kilka planów: wyburzenie, dom starców, ale pieniędzy brak, porzucono.
Ostatnio czytaliśmy w gazecie, że miasto dostało nowe finanse i stworzy w budynku 50 małych mieszkań socjalnych, czyli miejskich, dla ludzi z małym dochodem (50-60 metrów, nic dla dużych rodzin).
Ruch w interesie się zrobił! Do skrzynek wleciały powiadomienia jednego z sąsiadów: [czytaj dalej…]

Kategorie: Co nowego u nas?, Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Getto? została wyłączona | Autor:

Konkurencja

sobota, 24 Kwi 2010 @ 18:03

Są momenty i obrazy, które chcemy sobie zachować, żeby ich nie zapomnieć, albo pokazać innym. Fotografia jest pięknym rozwiązaniem. Ale nie zawsze udaje się zrealizować myśli.
Ja konkuruję z fotografem naszej gazety. Co ja już kiedyś zrobiłam, to on publikuje w gazecie. Co ja zamierzam zrobić, to on już ma w gazecie.
Tak było w marcu z pięknym widokiem kwitnących krokusów przed biblioteką. Ja już je w zeszłym roku fotografowałam, ale z innego winkla. Ujęcie pana Lutza I. było lepsze. Nadrobiłam!! (patrz „Barwy wiosny”)
Potem myślałam, że czas podjechać na ulicę Rosegger. To jest aleja drzew, które pięknie kwitną i tworzą wiosną różowy tunel. Już sobie wymyśliłam, jak się ustawię… Po sprawie. Pan Lutz był szybszy. [czytaj dalej…]

Kategorie: Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Konkurencja została wyłączona | Autor:

Internat

piątek, 19 Mar 2010 @ 22:35

Czas leci. Wiosna w pełni. Dziś już nie tylko tu i tam parę kwiatków, ale kwiecie wokół nas, krokusy, narcyzy, ciepło, słońce, 19 stopni.
Coroczny Jarmark Wiosenny – pierwszy w okolicy – kręci karuzele i i wariackie zjeżdżalnie, serwuje kiełbaski i piwo.
W weekend miasto zamieni się znów w jeden wielki garaż, Autoschau – coroczna wystawa samochodów, wszelkich marek, wielkości, cen i kolorów. Dla każdego coś się znajdzie.
Są też wiadomości, które sprawiły, że nazwa Heppenheim wymieniana jest prawie codziennie w ogólnokrajowych wiadomościach i prasie. Niestety nie ma powodu do dumy, wiadomości rzucają nieładny cień. [czytaj dalej…]

Kategorie: Co nowego u nas?, Coroczne imprezy, Wyczytane w gazecie. | Możliwość komentowania Internat została wyłączona | Autor: